14/11/2012, 10:00 Redakcja

O pracy graphic designera, procesie twórczym i inspiracjach opowiada Valp

Na swoim koncie ma współpracę z takimi markami jak Kraft Foods, Pepsi, czy Warner Bros, a w środowisku nazywany jest graficznym iluzjonistą o unikatowym stylu. Z graphic designerem Maciejem Hajnrichem, znanym jako Valp, rozmawiamy o procesie twórczym, współpracy z agencjami i artystycznych inspiracjach.

Dziś wyrazy uznania dla twojego talentu płyną z całego świata, a w portfolio roi się od marek o międzynarodowej renomie. A jak wyglądały początki twojej kariery?

Wszystko zaczęło się od uruchomienia Photoshopa i niezliczonej ilości godzin poświęconych na poznanie i opanowanie jego możliwości. Jako freelancer już podczas studiów zacząłem realizować własne projekty i mniej więcej w tym samym czasie pojawił się pomysł pracy w branży reklamowej i wydawniczej. Zawsze chciałem robić nieszablonowe projekty, szczególnie takie, w których jest dużo miejsca na interpretację artystyczną. Wiedziałem, że to jest to co mnie fascynuje, więc decyzji o pełnoetatowym freelansie nie analizowałem jakoś specjalnie - po prostu zaufałem intuicji.

Jakie podstawowe różnice wskazałbyś między pracą dla firmy i na własny rachunek?

W moich projektach - zarówno komercyjnych jak i osobistych - mam o wiele większe pole do popisu, interpretacji tematu czy technik ilustracyjnych. W pracy agencyjnej takie rzeczy bywają odgórnie wyznaczone i artysta staje się odtwórcą - znającym obsługę programu rzemieślnikiem. A to nigdy mnie nie pociągało.

Czy w takim razie praca dla agencji w charakterze podwykonawcy, na przykład przy projektowaniu serwisów, przychodzi Ci łatwo?

Wszystko zależy od agencji, albo raczej ludzi z którymi pracuję, ale to dotyczy wszystkich klientów, niekoniecznie agencyjnych. Dla mnie najważniejszy jest dobry kontakt, pozytywny flow i wzajemny szacunek - w niektórych agencjach jest to całkiem normalne i wtedy praca jest jeszcze bardziej ekscytująca.

Twoje ilustracje mają wyraźne zacięcie artystyczne - dlaczego postanowiłeś poszerzyć dotychczasowe zainteresowania związane z web designem o taki typ grafiki?

Web design jest bardzo intrygujący i wymaga analitycznego podejścia do tematu. W ilustracji mam więcej możliwości, lepiej "czuję" ten temat i w efekcie moje grafiki są ciekawsze od moich projektów www.

Jak wygląda cały proces projektowania, na przykład gdy pracujesz nad okładką płyty?

Proces, chociaż ma różny przebieg, opiera się na kilku kluczowych elementach: pomysł - szkic - korekta - poprawka - koniec. W przypadku okładek zespół lub muzyk ma bardziej lub mniej określoną wizję tego, co ma się znaleźć na froncie albumu, tak jak w przypadku podwodnej pary na ostatnim albumie Pendulum albo mistyczna, lewitującej głowy na okładce Socionic.

Każdy pomysł musi zostać zwizualizowany, dlatego zaczynam od kilku szkiców czyli szybkich ilustracji które pozwalają wybrać ostateczny kierunek. Jest to kluczowa część projektowania do której przykładam największą uwagę. Realizacja bywa czasochłonna ze względu na ilość detali, które konsekwentnie lubię dodawać do każdej ilustracji.

W twoim portfolio znaleźć można wiele projektów dla różnych typów mediów. Czy któreś z nich jest ci szczególnie bliskie?

Wolę druk, chociaż trudno dokładnie powiedzieć gdzie jest granica między drukiem a np. cyfrową dystrybucją, bo ten sam projekt pojawia się na wielu nośnikach. Bardzo fajne są też realizacje do spotów reklamowych albo teledysków, ale to rzadkie okazy w moim portfolio. Tak czy inaczej myślę, że ważniejszy jest sam projekt i jego temat niż nośnik na który powstaje i pod tym względem nie mam szczególnych preferencji.

I na koniec: które z własnych projektów cenisz najbardziej i za co pochwaliłbyś prace konkurencji?

Jeśli chodzi o mnie - ESPN, Pendulum, Socionic, Priscilla, Armada i moje osobiste. A jeśli chodzi o innych, w ostatnich miesiącach mocno zainspirowałem się concept artem. Marek Okoń, Jason Chan, George Hull, Benjamin Huen, Francesco Corvino, Jesse van Dijk to artyści, których prace wywarły na mnie ogromne wrażenie.

Rozmawiała: Małgorzata Litorowicz

Komentarze
komentarze wspiera silnik Disqus